images

Wybór żyłki był kiedyś niezwykle prosty. Jak była w sklepie to się ją kupowało 🙂 Nikt nie pytał się o materiał z jakiego jest wykonana o jej zrywalność na węzłach, nominalną średnicę, sztywność, kolor czy wagę. W czasach kiedy instrukcja używania pilota ma objętość 50 stron (w kilku językach) doszliśmy do momentu kiedy wybór żyłki staje równie skomplikowany. Oczywiście dla tych bardziej dociekliwych, zadających zawsze pytanie: dlaczego?

Kryteria doboru żyłki zamykały się w pytaniu: „jaka musi być gruba żeby nie zerwała jej ryba podczas holu?”. Nikt nie brał pod uwagę innych cech, jakie powodują zerwanie się ryby. Akcji wędki, jakości węzła, techniki holu, uciągu wody. Wszystko zwalano na producentów żyłek i w momencie kiedy hol był skuteczny to i żyłka była „super extra mocna”.

Zajmując się doborem żyłki powinniśmy w pierwszej kolejności wiedzieć jak duże ryby chcemy łowić, jaką techniką i na jakiej wodzie. Większość zapomina o tym, że źle dobrana żyłka nie pozwoli nam na odpowiednie zaprezentowanie przynęty. Wystarczy założyć grubszą żyłkę na jesiennego lipienia, żeby szybko stwierdzić że „dzisiaj nie biorą”. Za gruba średnica żyłki płoszy ryby, ale to co bardziej ważne, nie pozwala na odpowiednią prezentację muchy. W łowieniu np na suchą muchę, ma to kluczowe znaczenie.

Producenci żyłek, z jakiegoś powodu wybrali materiał (fluorocarbon) cięższy i odrobinę mocniejszy niż zwykle i z jakiegoś powodu skupili się na maksymalnej przeźroczystości tego materiału. Po próbach z kolorowymi wersjami przyponówek (szare, brązowe, „camou”) doszli do wniosku, że nic tak dobrze nie ukryje przynęty, jak cienki, maksymalnie przeźroczysty materiał lekko przytopiony pod powierzchnią wody. Do podobnych wniosków doszli niedawno producenci, opisanego wcześniej na moim blogu sznura Sunray do suchej. Niestety tylko niewiele osób zrozumiało, że cała jego tajemnica jest ukryta nie w konstrukcji głowicy, czy jej proporcjach. Celem producenta nie było skonstruowanie sznura do rzutów (na łące 🙂 ale delikatna prezentacja muchy w naturze. Cała tajemnica ukryta jest zatem w materiale z jakiego wykonano otulinę sznura. To ten materiał powoduje, że nowy sznur do suchej tonie, ale tylko w takim stopniu żeby nie widziały go ryby, a dobrze prezentowała się sucha mucha.

Wybraliśmy średnicę żyłki, wiemy też jaką metodą chcemy ją łowić. Do suchej  będzie to zwykły monofliment, do nimfy żyłka tonąca fluorocarbon. (Oczywiście są to uogólnienia, bo oba materiały są też używane w przeciwstawnych metodach, ale żeby nie zamglić całego opisu skupię się na kwestiach podstawowych). Kolejny wybór jakiego musimy dokonać, to kwestia sztywności materiału. Mamy możliwość wyboru miękkiej żyłki o wysokiej pamięci, lub sztywniejszej (o niskiej pamięci ale gorszej prezentacji). Producenci po raz kolejny wyciągają do nas rękę i sami proponują te dwie wersje swoich żyłek. Z jakiegoś powodu…

Są jeszcze dwa kryteria, jakie niestety powodują, że gama produktów danej firmy jest w naszym środowisku bardziej lub mniej szanowana: cena i reklama szeptana. Nie kierujcie się proszę ocenianiem produktu, poprzez pryzmat ceny, lub nie daj Boże sugestii sprzedawcy. Hasła typu: „bo łowią na to zawodnicy” „ bo tą żyłkę używają Włosi” lub „bo produkuje ją Mistrz Świata” są żałosne. Przedstawiłem Wam powyżej możliwości, teraz sami starajcie się zdecydować czy zależy Wam na lepszej prezentacji przynęty czy na tym żeby „urywać mniej much”.

P.S. Poniżej kilka tabelek dla miłośników cyferek.

tippetflysizechart 6a00d8341ca12f53ef01156ff375ab970c

Reklamy