DSC_8272-1.jpg

Sucha mucha, ulubiona metoda nowicjuszy zaczynających przygodą z łowieniem na muchę. Są wędkarze, którzy wierni klasyce, łowią wyłącznie na suchą. Szukają oczek i jak „coś wychodzi” albo „chlapie” albo „robi oczka” łowią na super suche suszki :). Dopiero po jakimś czasie zauważają, że popularne „wyjścia” różnią się od siebie. Zwykle gdy nic nie łowią. Wtedy zwalają swoje niepowodzenia na zły wzór muchy, jej wielkość lub nieodpowiedni przypon.

Wnikliwy, doświadczony obserwator, potrafi rozróżniać pojawiające się na wodzie oczka. Rozróżnić można chlapanie, bulkanie, przewijanie się, wybrzuszanie, robienie bąbelków, cmokanie lub „delfinka”. Dla nowicjusza oczko pozostaje w dalszym ciągu zwykłym oczkiem, takim samym jak wiele innych.

Zawsze zastawiałem się czy jest jakiś związek pomiędzy rodzajem oczka, gatunkiem ryby, a pokarmem jaki pobiera. Po dosyć długiej obserwacji okraszonej wieloma niepowodzeniami zacząłem powoli rozróżniać poszczególne rodzaje wyjść i w zależności od swoich spostrzeżeń stosować odpowiednie przynęty. Nie zawsze skutecznie 🙂 Jednak w obliczu pojawiania się rójki, coraz częściej zacząłem stosować nie suche muchy, ale przynęty podpowierzchniowe.

Widoczne na powierzchni wody żerowanie ryb, nie zawsze oznacza pobieranie pokarmu z jego powierzchni

Widząc wyjścia powinniśmy założyć, że ryby są aktywne w stosunku do pokarmu płynącego po powierzchni, pod powierzchnią lub przebijającego właśnie powierzchnię wody. Daje to nam różne możliwości stosowania przynęt w trakcie rójki (suche, spenty, spinnery, lekkie nimfy).

Myślę że można się tutaj pokusić o stwierdzenie, że w zależności od rodzaju pokarmu, ryba wykonuje specyficzny, odmienny rodzaj ruchu w trakcie jej pobrania.

Czyli przy dobrej obserwacji możemy zastosować odpowiednią i pewniej bardziej skuteczną muchę. Jeśli widzimy wybrzuszenie się wody w miejscy gdzie przebywa ryba, możemy założyć, że goni wyrajającego się owada i po samą powierzchnią wody zawraca w kierunku dna. Wybrzusza tym samym powierzchnię wody dając znak, że pobiera pokarm w postaci nimfy z pod jej powierzchni.

Jeśli pokazuje swój grzbiet (nakrywa muchę od góry), zwykle pobiera z powierzchni przeobrażającego się właśnie owada. Czy jest to chrust czy jętka wszystko jedno.

Ryba wyraźnie goni coś pod powierzchnią wody zostawiając za sobą skośne falki na powierzchni. Jest to gonitwa za wyrajającym się chruścikiem. Często zakończona mocnym chlapnięciem na powierzchni.

Wróćmy jednak do oczek. Na pewno widzieliście już oczka z bąbelkiem na powierzchni. Według znawców tematu bąbelki potwierdzają, że sasysany jest przeobrażający mały owad albo spent.

Są sytuacje w których ryby pokazują nam swoje ogony. Widziałem takie zdarzenia na Sanie przy bardzo niskim stanie wody. Od razu założyłem suchą muchę i oczywiście byłem totalnie zignorowany przez ryby. Na szczęście przypomniałem sobie jedną starą książkę i założyłem sanowe lekkie kiełże. Krótko mówiąc lipienie żerowały na kiełżach, a ze względu na niski stan wody pokazywały swoje ogonki zbierając pokarm z samego dna :).

Tak więc jak widzicie nic w tym pięknym świecie nie jest pewne. Wyciąganie błędnych wniosków na podstawie wyraźnych i czytelnych (według pierwszej obserwacji) sygnałów jest bardzo częstym błędem. Nie tylko na rybach ale w codziennym życiu również :). Dlatego sugeruję uważną obserwację oczek, bo jak widać nie każde oznacza, pobieranie przez ryby suchej muchy.

Reklamy