Czytanie rzeki. Światło.

IMG_3140.jpg

Pamiętam jak na jednych z pierwszych zawodów Grand Prix, mój kolega ze stanowiska łowił rybę za rybą. W przeciwieństwie do mnie. Po odebraniu ode mnie gratulacji, pełen obaw czy dostanę odpowiedź, spytałem: “co było kluczem do sukcesu w tej turze?” Kolega tajemniczo wyjaśnił, że “trzeba było lepiej ustawiać się do ryb”. Nie po raz pierwszy słyszałem takie zdanie, jednak jako młody (wtedy) adept muszkarstwa, musiałem poświęcić kilka dni na zrozumienie tej krótkiej i cennej uwagi.

Nie chodziło bynajmniej o stosowane swego czasu na Łupawie, „nęcenia nogami”. Skuteczne wzruszanie dna i łowienie poniżej, było mi już znane. Tym razem cała tajemnica kryła się w czytaniu rzeki lub jak kto woli, dobrym ustawianiu się w trakcie łowienia do światła. Może prościej: wiecie jak to jest kiedy jedziecie samochodem pod słońce? Wyobraźcie sobie pstrąga (który jest wzrokowcem) wpatrującego się cały dzień w toń wody, a oślepionego przez promienie słońca padające mu prosto w oczy. Nie sądzę żeby taka sytuacja poprawiała mu skuteczność obserwacji, oceniania i pobierania pokarmu płynącego po powierzchni lub w toni wody. Ryba zapewne tego nie cierpi, tak jak my.

Zwróćcie uwagę, że starzy doświadczeni wędkarze, wychodzą na łowienie ryb rankiem bądź wieczorem. Dlaczego? Bo mają wtedy czas? Pomijając kwestię aktywności owadów, spróbujcie ocenić sami jak wyglądają o tej porze dnia, cienie na wodzie i pod wodą. Staja się dłuższe, większe. To zdecydowanie powiększa obszar obserwowany przez ryby i zachęca je do zwiększenia swojej aktywności. Ryby wolą cień, pochmurne dni, ten moment kiedy nagle przed deszczem robi się ciemniej. To wszystko zachęca je do opuszczenia swojej kryjówki (w cieniu za kamieniem lub nawisem brzegu) i rozpoczęcie polowania. Pstrągi nie przepadają za mocnym słonecznym światłem i krótkimi cieniami.  Obserwacja potencjalnej ofiary jest łatwiejsza, kiedy słońce ryb nie razi.

Jak zatem powinniśmy postępować, zjawiając się w słoneczny dzień nad rzeką? Biegniemy do wody i jazda… WIem, nie mamy zbytnio czasu, ten wolny od pracy dzień nie zawsze jest idealnym na łowienie. Z drugiej strony, kto lubi łowić w deszczu? Wtedy kiedy leje mu się za kołnierz, pudełka namakają, kamizelka waży 10 kg. Łowienie w słońcu jest przyjemne ale… dla ludzi.

Jeśli już wyrwiemy się na jeden dzień na ryby, planujmy rozsądnie i łówmy świadomie. Oceńmy najpierw kierunek światła. Szukajmy miejsc gdzie słońce nie świeci z nurtem. Czyli miejsc gdzie promienie słońca padają z boku lub od dołu nurtu rzeki. Będziemy mieli wtedy większe szanse na to, że ryba zauważy naszą przynętę i zostanie zachęcona do brania. Są takie miejsca na Dunajcu, gdzie słoneczny dzień rozpoczyna się w głębokim cieniu (Kłodne). Zakręty gdzie drzewa tworzą naturalną ochronę przed słońcem. Są miejsca gdzie w wolnej chwili możecie obserwować gdzie przed słońcem chowają się ryby i jak sprytnie żerują (mur w Tylmanowej). Na szczęście Dunajec jest dużą i krętą rzeką, więc ze zmianą stanowiska w ciągu dnia nie powinno być problemu. Są miejsca gdzie naprawdę duże kamienie, tworzą idealne kryjówki z miejscem na rozsądne obserwowanie tego, co nurt przyniesie. Jeśli chcecie sami sprawdzić czy ta teoria ma sens, zachęcam do próby łowienia „ze słońcem” i „pod słońce”. Czekam na wyniki Waszych obserwacji.

BD-223.jpg

Advertisements

2 thoughts on “Czytanie rzeki. Światło.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s