IMG_4273-2

Koniec kwietnia, to zawsze dobry czas na OSD. Można powiedzieć „mój ulubiony”. W tym roku jest już po 3-4 zarybieniu, ryby jest bardzo dużo. Wydaje mi się, że „nowa ryba” jeszcze się nie rozeszła. Zgrupowana stoi w miejscach wpuszczenia, czasami na płyciznach. Stare ryby w głębokim i wolnym nurcie.

Wiedzieliśmy, że liczyć się będą godziny. Za sprawą nadchodzącej ulewy (która obecnie trwa już trzeci dzień z rzędu) staraliśmy się w miarę szybko podjechać na stanowisko i zacząć łowienie na nimfę. Wybrałem nimfę bo… ją lubię. Gdybym chciał złowić duże ryby, zdecydowałbym się na streamera i raczej wiosenne jego prowadzenie (wolno i nisko). Nad samą wodą zaskoczyła mnie duża ilość wylatującej małej #16 brązowej jętki i całkowite jej ignorowanie przez ryby. Ale do czasu…

Zacząłem w miejscu wskazanym przez Wojtka. Było tak jak mówił, im głębiej tym lepiej. Najpierw kilka mniejszych, później jeden 40-tak. Zachęcony tym dobrym początkiem (i już dostatecznie mokry) pojechałem na inne stanowisko. Przywitała mnie ulewa i wyjścia do suchej. Kilka małych (30-35cm) wpuszczaków. Zaczynałem się zastanawiać nad kolejną zmianą stanowiska, czując, że dobra taktyka może coś zmienić na lepsze. I tak się też stało. Następne miejsce dało mi tęczaka 50+ i kilkanaście dobrych ryb złowionych na suchą, mokrą i nimfę.

W sumie było trudno, ale nieźle, jak na pierwsze łowienie po roku. Przez 5 godzin chodzenia po rzece, mogę stwierdzić, że ryba jest. Dunajec zmienił się w kilka miejscach. Owada jest bardzo dużo. Ludzie (jeden spiningista i jeden muszkarz) szczególnie na granicach OS, kombinują jak zawsze…

Myślę, że obecne ulewy i podniesiony stan rzeki, tylko pomogą. Ryba się uspokoi rozejdzie, pomiesza. Po stabilizacji pogody można się spodziewać dobrych brań i oby tak się stało jak najszybciej.

Reklamy