048184A6-0311-4859-A611-A2115F07DF01

Przeglądając jedną z grup na FB, natknąłem się na kolejne absurdalne „porady” dotyczące konstruowania przyponu muchowego. Tym razem do nimfy. Postanowiłem trochę rozszerzyć ten bardzo ważny temat.

Przypon do każdej z metod muchowych powinien mieć inną konstrukcję. Każda z metod, posiada kilka wariantów budowy przyponu, w zależności od tego jak, gdzie i co chcemy łowić. Błędem zatem jest, konstruowanie „uniwersalnego” przyponu do np dwóch metod. Tzn można tylko efekty będą dużo gorsze, a nerwy jak postronki 🙂 Przypony powinniście zmieniać w zależności od warunków zastanych nad wodą.

We wcześniejszym moim poście, dotyczącym przyponu do muchy, zwróciłem Wam uwagę na zróżnicowanie grubości i rodzaju żyłek. Oznacza to (co podkreślam po raz kolejny) że żadny kupny przypon, nie spełni Waszych wysokich oczekiwań, gdyż żaden z producentów nie jest w stanie określić jak, gdzie i co będziecie łowić. Dostosowanie przyponu do aktualnych warunków na łowisku, pozwoli Wam na lepsze zaprezentowanie muchy, a co za tym idzie na skuteczniejsze połowy.

Oczywiście można sobie przygotować przypony, na poznane wcześniej łowisko. Jednak bazując na swoich doświadczeniach, mogę Wam doradzić posiadanie przy sobie odpowiedzeniem ilości żyłek i konstruowanie własnego przyponu, na łowisku.

Przykład: łowię na nimfy pstrągi w głębokiej na 2 metry wodzie z wolnym przepływem. Bez wyników. Zauważam, że ryby wychodzą do suchej muchy, na płytkiej kolanowej wodzie kilka metrów niżej. Zastosowanie w takim przypadku, przyponu na głęboką wodę nie ma najmniejszego sensu. Odcinam go i robię na miejscu, krótszy, cieńszy i delikatniejszy zestaw nimfowy jakim spokojnie skuszę rybki łowiąc na małe nimfetka.

 

Reklamy