Dunajec: początek

IMG_2411.JPG

Początek sezonu 19 maja… nie przypominam sobie takiego roku. Zresztą o początku trudno też powiedzieć. Wysoka ale czysta woda 50m3/s, prześwietlona mocnym słonecznym światłem. Po przyjeździe do Krościenka pierwsze zaskoczenie: prawy brzeg naturalny, lewy przed kościołem to już betonowa konstrukcja.

IMG_2409.JPG

Kamienista plaża zniknęła. Na miejsce szerokiej trawiastej łąki, powstała betonowa opaska i duży parking. W miejscu gdzie można było złowić prawie z brzegu kilka ładnych ryb, tam gdzie wieczorne rójki przyciągały zwolenników suchej muchy w słońcu będą piekły się samochody i autokary. Koszy na śmieci nie zauważyłem.

Ale wróćmy do warunków. Łowienie jest trudne, ryby też. Złowić je można ale trzeba im dosłownie “podać na głowę”. Ryby nie są aktywne powierzchniowo, pojedyncze małe sztuki (więcej) i te większe (dużo mniej). Wydaje się że to jeszcze za wcześnie, woda zimna, za wysoka. Co napawa bardzo optymistycznie, to ilość owadów. Dużo chrusta, jętki, to jak zawsze miły widok.

Do prawdziwego łowienia trzeba jeszcze poczekać. Potwierdzali to spotkani wędkarze, trochę rozczarowani stanem OS-u ale jak zawsze zachwyceni górami i otaczającą rzekę zielenią. Betonowy parking nie podobał się nikomu…

Advertisements

Wysoka brudna woda, rzeki odrodzenie

Po weekendowych ulewach, przepływ podniósł się do 350m3/s. Naprawdę wysoka i brudna woda. Czas czyszczenia się rzeki z glonów, oczyszczania kamieni, tworzenia się nowych miejscówek, dołów, żwirowych łach i (niestety) oczyszczania szamb…

Jednak po tych wszystkich zdarzeniach rzeka będzie jak nowa. Jak szybko czyści się Dunajec? Po takich ulewach, po dwóch tygodniach, albo po miesiącu (jeśli zbiornik się zanieczyści). Niestety lipienie na jakiś czas znikną, spłyną za to okazy z Parku. Można już zapomnieć o wpuszczonych przed zawodami potokach (25-28cm).

Woda będzie lepsza. Zawsze bywało lepiej kiedy duża woda oczyszczała dno rzeki, znosiła muł i glony. Pojawiało się więcej owadów. Być może zaczną wreszcie wylatywać duże dunajeckie chrusty.  Uzupełniając pudełka, czekamy zatem na oczyszczenie się wody i lepsze “godne” 🙂  warunki do łowienia na muchę. Najlepszy okres przed nami. Nie ma lepszych dni jak łowienie na opadającej i czyszczącej się wodzie. Niestety trzeba trochę poczekać na słońce, ciepło i czystą wodę.

306171_350498955018008_1077158505_n.jpg

Małe kroki

IMG_3472.JPG

Jeden ze znanych trenerów sportowych, powiedział kiedyś: “Tylko małe kroki się sumują”. W edukacji sportowej lub jak kto woli wędkarskiej, na początku postępy wydają się duże. Dosyć szybko pokonujemy trudności sprzętowe, te dotyczące doboru przynęt, rozumienia rzeki i ryb. Wydaje się że jesteśmy już tak blisko ideału, dosłownie o krok. Przychodzi wtedy jakiś trudny weekend, podczas którego ryby nie biorą lub spadają w trakcie holu, a my bezradni siedzimy na brzegu przetrząsając pudełka w poszukiwaniu “zawodniczej’ muchy.

Nie jest zbyt wielką sztuką, zauważać swoje błędy. W pracy szkoleniowej liczy się nie tylko zbieranie informacji, ale to (o czym większość amatorów zapomina), ich wartościowe segregowanie i co najważniejsze i najtrudniejsze zarazem, odpowiednia interpretacja. Sam fakt zauważenia błędu w trakcie wykonywania naszej pasji to jedno. Drugie to logiczne podejście do analizy tego błędu, modyfikacja naszych zachowań i sensowne wprowadzenie zmian.

Tak często mam do czynienia z wędkarzami których spostrzegawczość jest niezwykła. I równolegle, tak wiele razy przekonałem się, jak łatwo popełniają błędy w interpretacji pewnych zdarzeń. A to zwykle prowadzi do klęski. Wszystko to wydaje się zbyt skomplikowane dla naszego wędkarstwa. Analizy, logika, spostrzegawczość. Jednak kiedy chcesz  łowić dobrze lub lepiej, musisz postępować w sposób świadomy. Musisz używając swojego doświadczenia, wyciągać tylko słuszne wnioski. Niestety, wieloletnie doświadczenie i wielokrotne porażki, tylko pomagają. To nie jest sport dla młodych ludzi 🙂

Wczorajszy Dunajec był podwyższony. To znaczy według swojego normalnego stanu 30m3/s był w dobrej kondycji. Przyzwyczajeni do odkrytych niskich stanów rzeki, czujemy się niezbyt komfortowo kiedy rzeka rwie, prąd jest silniejszy, a dojście do miejscówki obciążone jest ryzykiem zamoczenia telefonu. Ryby były wyraźnie przytłumione, nie żerowały w jakiś spektakularny sposób. Kilkuminutowe wyloty jętek i chrustów, ożywiały rzekę jednak po takim szaleństwie, rzeka się uspokajała. Było fajnie.

Starałem się dobrać do ryb suchą muchą. Z trudem holowałem grube pstrągi będąc po raz kolejny w pełni świadomy, że zunifikowane opisy wędek oznaczają jedynie bardzo szacunkowe określenie akcji i mocy. Z #5 robią się #6 lub #4. W moim przypadku wędka 5 zachowywała się jak #3. Mimo tego podawałem swoje suche cały czas zafascynowany prawie magicznymi możliwościami sznura Sunray.  Ryby brały słabo. Analizując swoje błędy doszedłem do wniosku, że to wina… ruskich… pierogów 🙂 Ale mówiąc serio zmieniłem tylko dwie rzeczy: konstrukcja przyponu otrzymała fluorocarbonową końcówkę 0,12, a mucha zwiększyła swój rozmiar do #10. W trakcie wylotów, ryby nie tylko zabierały moje muchy z powierzchni, ale wręcz skakały na nie od góry.

Małe kroki, doświadczenie i logiczne wyciąganie wniosków, to pomaga w skutecznym łowieniu ryb na muchę. Często o tym zapominamy lub co gorsza, nie chcemy pamiętać.

IMG_3487.JPG

Koniec kwietnia

 

Koniec kwietnia w Krościenku, zapisze się w naszej pamięci jako jeden z tych dni, kiedy “woda się gotowała”. Prawdopodobnie za sprawą temperatury powietrza (rano +2 w dzień +16). Po godzinie 14.00 zaczęła się rójka jętki. W sumie po 30-35 ryb w ciągu dnia na osobę, od 25-47cm (z przewagą ryb +40). Rano łowiliśmy na nimfy  w południe i wieczorem na suchą muchę. Trudno uwierzyć ale ryby w trakcie holu rozginały nam słabsze haki. Osobiście miałem 3 sztuki, których nawet “nie podniosłem”.

Zapowiada się wspaniała majówka. Zachęcam wszystkich do odwiedzenia łowiska na Dunajcu. Jeśli kogoś interesują szczegóły, proszę o kontakt poprzez komentarz do niniejszego postu.

Kobieta może

IMG_1222013Mamy bardzo ciekawe podejście do kobiet-wędkarzy. Zaciekawienie, podszyte lekkim niedowierzaniem i szyderstwem z uwypukleniem męskiego JA. Typowe zachowanie macho. Ja wielki i silny, ona mała i delikatna. Nie da sobie rady…

Joanna łowiła na muchę, trzeci raz w życiu. Miała już sprzęt, była zaopatrzona w odpowiednie akcesoria. Niestety zakup był dokonywany przy konsultacji handlowców, a nie praktyków 🙂 Przeszkadzało nam to trochę w naszej eskapadzie, dość powiedzieć że wszystko co miało znaczenie dla skuteczności połowu, pochodziło “z mojej szafy”. Asia złowiła do tej pory 27cm pstrąga. To że zjawiła się na OS po sezonie pstrągowym, nie bardzo nam przeszkadzało. Wiedzieliśmy, że tak czy siak złowimy i wypuścimy kilka pstragów. Szukając lipienia, na tak dużym obszarze jakim jest OS, musieliśmy przecież napotkać na głodne kropkowańce. Spędziliśmy razem dwa dni na łowieniu i nauce podstaw wędkarstwa muchowego. Zainteresowani naszą przygodą byli miejscowi flisacy, przyjezdni gapie i “fachmany” od suchej. W drugim dniu to oni schodzili z łowiska z kwaśnymi minami, a Joanna… zobaczcie sami.

IMG_1199-1005 IMG_1193003 IMG_1201006 IMG_1203007 IMG_1204008 IMG_1207009 IMG_1210010 IMG_1226015 IMG_1229016 IMG_1237017